Lato z komarami

Każdy żeglarz, czy dowolna inna osoba, która kiedykolwiek wykupiła noclegi nad jeziorem wie, jak bardzo męczące potrafią być komary i inne owady dręczące wieczorami ludzi odpoczywających nad wodą. Szczególnie dużo komarów jest właśnie w okolicach jezior, stawów i innych wilgotnych, czy podmokłych okolic, ponieważ cykl rozrodczy tych owadów jest mocno związany z wodą stojącą, która jest konieczna dla złożenia jajeczek przez samice. Dlatego właśnie te krwiożercze owady najbardziej dają się we znaki tym, którzy postanawiają wykupić noclegi nad jeziorem i tym samym staja się łatwym łupem, darmową stołówką dla setek mieszkających tu i spragnionych krwi małych wampirów. Turyści walczą z komarami na różne dostępne sposoby - ponieważ największa aktywność owady te przejawiają w nocy, (choć i w dzień apetyt dopisuje tym małym paskudom) a dodatkowo wabi je blask rozpalanych wieczorem nad jeziorem przez biwakujących ludzi ognisk, wymyślono specjalne świece i pochodnie, które płonąc wydzielają specyficzny zapach odpychający dla komarów. Pochodnie takie wbija się wokół ogniska, by odpędzić owady. Innym sposobem jest smarowanie ciała preparatami maskującymi apetyczny dla owadów zapach ludzkiego potu, a wręcz nie smakującymi komarom wyjątkowo. Preparat ten działa również na kleszcze, co jest jego dodatkową zaletą. Owad, który nawet usiądzie na człowieku w celach konsumpcyjnych, kiedy powącha z bliska wstrętną dla siebie woń (my jej nie czujemy) uzna, że posiłek jest niesmaczny i z obrzydzeniem oddali się w poszukiwaniu innej ofiary. Jeśli jednak mimo tych zabezpieczeń zostaniesz „napoczęty” przez jakiegoś desperata, warto zaopatrzyć się w specjalne żele, dostępne w aptece, które łagodzą uczucie pieczenia i swędzenia, jakie wywołuje ukąszenie komara.